poniedziałek, 14 czerwca, 2021

Globalne pomysły na ujarzmienie CIT

Przeczytaj koniecznie

Ucieczka wielkich korporacji przed opodatkowaniem to temat spędzający sen z powiek niejednemu politykowi w najbogatszych gospodarkach światowych. Ostatnie wyzwania ekonomiczne związane z pandemią spowodowały, że na gruncie tego kryzysu kwitną nowe pomysły na ujarzmienie tematu podatków na arenie międzynarodowej – szczególnie podatku CIT.

Zaprowadzenie skutecznej kontroli nad egzekwowaniem obowiązku podatkowego od międzynarodowych korporacji pojawia się w przestrzeni publicznej już od wielu lat. Unikanie wywiązywania się z tej powinności przez m.in. giganty cyfrowe jak GAFA (Google, Amazon, Facebook i Apple), według szacunków OECD kosztuje państwowe budżety w skali globalnej nawet do 250 mld dolarów rocznie, a pojawiają się też wersje wyliczeń z dwa razy wyższą kwotą. Nic więc dziwnego, że w dobie znacznie zwiększonych nakładów finansowych ze strony państw w trakcie kryzysu wywołanego przez pandemię COVID-19, intensywnie rozwija się debata nad ukróceniem tego procederu.

Amerykanie proponują globalny minimalny CIT

W ostatnich dniach nowa administracja prezydenta Bidena odwróciła o 180 stopni politykę zagraniczną z decyzji zastanych po Donaldzie Trumpie. Poprzedni lider USA wyraźnie promował obniżki stawek podatkowych, w tym dla najbogatszych, a poza tym był niechętny pomysłom jakichkolwiek globalnych ustaleń w tym temacie. Po części wpisywało się to w globalny trend – od lat 80. trwa swoisty „wyścig na dno”, w którym to wiele państw ściga się na jak najniższe stawki podatkowe w celu przyciągania do siebie przedsiębiorców. Tymczasem 5 kwietnia nowa Sekretarz Skarbu USA, Janet Yellen, wysunęła do społeczności międzynarodowej propozycję ustanowienia globalnej minimalnej stawki podatku dochodowego od osób prawnych, powszechnie znanego jako CIT. Stany Zjednoczone u siebie chcą ustanowić ten pułap na 28%, zaś jako światowe minimum widzą 21%. Według amerykańskiej propozycji do opracowania tej nowej koncepcji miałyby przystąpić przede wszystkim państwa G20, których wpływ na globalną gospodarkę jest niewątpliwie decydujący. 

Szanse globalnych rozwiązań

Według Amerykanów takie jednolite podejście środowiska międzynarodowego do tematu mogłoby wreszcie zapewnić skuteczne opodatkowanie podmiotów działających na wielu rynkach państw rozwiniętych i rozwijających się. Wybiórcze działania pojedynczych stolic do tej pory nie doprowadziły raczej do zamierzonego skutku, jednak jak to zawsze w prawie międzynarodowym – bez wątpienia trudno będzie uzgodnić jednolite stanowisko w sprawie między wszystkimi zainteresowanymi.

Propozycja Waszyngtonu ma opierać się też na swoistym zabezpieczeniu, poprzez które dokonano by zniesienia ulg i odliczeń podatkowych dotyczących przychodów, które dane podmioty osiągałyby formalnie lub faktycznie w krajach niestosujących się do tego międzynarodowego rozwiązania. Można rzecz klasycznie – na papierze taka wizja wygląda dla rządów bardzo obiecująco, szczególnie gdy szukają one coraz to nowych źródeł dochodów do kasy budżetowej na pokrycie (często ogromnych) wydatków COVID-owych, ale realizacja wydaje się znacznie trudniejsza. Obecnie nagminną praktyką korporacji jest rejestrowanie swojej działalności nie według miejsca faktycznego świadczenia usług, lecz formalnej rezydencji w tzw. rajach podatkowych – na przykład osławionych już Bahamach i Panamie, czy też bliżej nas w Luksemburgu i Monako. 

Czy to w ogóle możliwe?

Projekt może spotkać się z dużym oporem ze strony państw opierających swoją politykę fiskalną na niskich stawkach. Wcześniej na arenie międzynarodowej podniesiona była dużo skromniejsza propozycja minimalnej stawki CIT 12,5%, czyli takiej jak obowiązująca w Irlandii, będącej w czołówce niskich pułapów tego opodatkowania. Już taka łagodniejsza wersja nie doczekała się realizacji, co poddaje pod wątpliwość szanse nowej amerykańskiej koncepcji. Mimo to może ona zdobyć szerokie poparcie – wiele państw zachodnich ma i tak stawki CIT wyższe od proponowanego pułapu (choćby 31% we Francji) i to one najwięcej tracą na ucieczce podmiotów do rajów podatkowych. Co ciekawe, mimo politycznych waśni między tymi dwoma mocarstwami, pomysł USA poprzeć mogą nawet Chiny (ze stawką 25%).

Równolegle do koncepcji globalnej stawki minimalnej toczą się też rozmowy nad jednolitą koncepcją podatku cyfrowego w ramach OECD. Wszystkie te rozwiązania najprawdopodobniej znajdą swoje główne ujście w pracach tej organizacji, którą to zresztą wskazała Unia Europejska jako odpowiednie miejsce do podjęcia kwestii globalnej minimalnej stawki CIT w odpowiedzi na propozycję USA. Wydaje się, że może to sprzyjać efektywności rozwiązań, gdyby wszystkie najważniejsze gospodarki światowe przystały na jeden wspólny wariant. 

Pozostaje nam tylko obserwować dalsze wypowiedzi z różnych stolic w nadchodzących tygodniach i miesiącach, ale bez wątpienia pandemiczny kryzys zdecydowanie ułatwia przekonanie opornych do nowych rozwiązań – tylko czy wystarczająco, aby osiągnięto realne rezultaty i postawiono tamę unikaniu opodatkowania przez globalne korporacje?

Autor: Jakub Trzciński

- Advertisement -

Więcej artykułów

Zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here

Najnowsze artykuły