O co chodzi w polsko-czeskim sporze o kopalnię Turów?

Po długich i zakończonych niepowodzeniem próbach negocjacji z polskim rządem, Republika Czeska zdecydowała się złożyć do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargę przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, związaną z działalnością kopalni węgla brunatnego w Turowie. Spór na linii Polska-Czechy trwa od kilku miesięcy i nic nie zapowiada, aby negocjacje zmierzały ku końcowi. O co właściwie chodzi w dyplomatyczno-ekologicznym kryzysie, powstałym na Dolnym Śląsku? 

Dlaczego doszło do złożenia skargi?

PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna SA oddział KWB Turów to polska kopalnia węgla brunatnego, znajdująca się w województwie dolnośląskim, obejmująca swoim obszarem dawną wieś Turów. Kopalnia leży w odległości kilkunastu kilometrów zarówno od granicy polsko-czeskiej, jak i polsko-niemieckiej, co sprawia, że jej działalność staje się przedmiotem zainteresowania nie tylko władz krajowych, ale również sąsiadów. 

Jak wyjaśniał kilka miesięcy temu czeski minister spraw zagranicznych, Martin Smolek, Czesi uznali złożenie skargi do TSUE za krok konieczny, wobec naruszania przez polską stronę praw obywateli Czech. “Nie mogli oni brać udziału ani w wydaniu zezwolenia na wydobycie, ani w sądowej kontroli tej decyzji. Polska nie dostarczyła również stronie czeskiej niezbędnych dokumentów związanych z górnictwem i nie uwzględniła oceny oddziaływania na środowisko.” – mówił.

Protesty strony czeskiej  mają związek z przewidzianą w planie zagospodarowania przestrzennego gminy Bochnia rozbudową odkrywki węgla brunatnego w Turowie oraz przedłużeniem jej działania aż do 2044 r. Jak wskazują Czesi, najbardziej problematycznym zdaje się być ryzyko wpływu działania kopalni na poziom czeskich wód gruntowych, a jej rozbudowa może doprowadzić do utraty dostępu do wody pitnej przez okolicznych mieszkańców. Wprowadzona w 2019 r. zmiana planu zagospodarowania przestrzennego gminy Bogatynia, zgodnie z którą dalsze działanie i rozbudowa kopalni miałoby być możliwe, zdaniem strony czeskiej narusza prawo międzynarodowe. Wobec braku gotowości strony polskiej do podjęcia dialogu, Czesi zdecydowali się na złożenie pozwu do TSUE.

Jaka była reakcja strony polskiej?

Do głosów dobiegających zza czeskiej granicy dołączyli również polscy aktywiści klimatyczni i ekolodzy; starają się oni wywrzeć wpływ na PGE SA, aby spółka zaczęła poważnie traktować widmo kryzysu klimatycznego i odeszła od planów przedłużenia działalności kopalni aż do 2044 r. Niestety, zarówno związkowcy spółki, jak i przedstawiciele polskiego rządu, zdają się być głusi na wysuwane przez sąsiadów i ekologów argumenty, wobec czego z biegiem kolejnych tygodni doszło jedynie do eskalacji konfliktu. 

Działacze Greenpeace Polska przygotowali także petycję do Ministra Klimatu i Środowiska, która miała skłonić władze do rezygnacji z planów rozbudowy odkrywki węgla brunatnego i wyznaczenia 2030 roku jako daty ostatecznego odejścia Polski od spalania węgla. Jak zaznaczali aktywiści, nie bez znaczenia dla regionu jest również finansowy aspekt konfliktu – bez podania zgodnej z unijnymi normami daty odejścia od węgla, regionowi grozi utrata szansy na uzyskanie środków z europejskiego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, co może skutkować zapaścią ekonomiczną. Obawy aktywistów były uzasadnione – Komisja Europejska zapowiedziała, iż region nie uzyska wskazanych środków, jeśli nie zadeklaruje odejścia od węgla jeszcze w tej dekadzie.

30 maja br. w Sejmie miało miejsce posiedzenie połączonych Komisji do spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych, Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz Spraw Zagranicznych, na którym miano pochylić się nad problemem turowskiej kopalni i skargi Republiki Czeskiej. Niestety, polityczna dyskusja okazała się mało merytoryczna. Stanowisko obrane przez stronę rządową było zgodne z postulatami górników, a tym samym niedopuszczające żadnej szansy na kompromis. Sztywność postawy polskiego rządu potwierdził fakt, iż Minister Środowiska i Klimatu Michał Kurtyka wydał koncesję dla odkrywki Turów aż do 2044 r. 

Widmo kar finansowych

Składając skargę, strona czeska wnioskowała również, aby TSUE wydało nakaz wstrzymania działalności kopalni aż do czasu merytorycznego rozpatrzenia skargi. Tak też się stało – 21 maja 2021 r. Trybunał wydał orzeczenie, zgodnie z którym Polska została zobowiązana do natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla w Turowie. Trybunał uznał, że podniesione przez Czechy zarzuty dotyczące stanu faktycznego i prawnego uzasadniają zarządzenie wnioskowanych środków tymczasowych. 

Polski rząd zdecydował się jednak zlekceważyć treść ww. orzeczenia i wydobycie w Turowie w dalszym ciągu trwa. Wobec takiej postawy Polaków, strona czeska zażądała zasądzenia kary finansowej w wysokości 5 mln Euro dziennie za każdy dzień zwłoki w wykonaniu orzeczenia, aż do czasu zaprzestania wydobycia. 

Ostatecznie do sporu zdecydowała się dołączyć także Komisja Europejska, która poparła pozew Czech przeciwko działalności kopalni Turów, a tym samym stała się stroną postępowania. Jak poinformowało biuro prasowe KE, “Komisja Komisja postanowiła interweniować przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w sprawie C-121/21 Czechy przeciwko Polsce w sprawie głównej. Komisja złożyła 9 czerwca wniosek o interwencję do ETS”.

Czy istnieje szansa na polubowne zakończenie sporu?

8 lipca rozpoczęła się kolejna, już 4 tura rozmów na linii Polska- Czechy. Wszystko wskazuje jednak na to, że negocjacje nie zakończą się zbyt szybko, przede wszystkim przez wzgląd na brak jakiejkolwiek gotowości na kompromis i chęci porozumienia ze strony polskiego rządu. 

Pomimo upływu ponad 2 miesięcy, Polska w dalszym ciągu nie zastosowała się do orzeczenia TSUE, nakazującego wstrzymanie wydobycia w Turowie do czasu rozpatrzenia sprawy. Jednocześnie ani w złożonej przez Polskę odpowiedzi na skargę, ani w treści żadnego innego wniosku, polski rząd nie udowodnił, że wstrzymanie pracy kopalni jest niemożliwe, wobec czego istnieje duże ryzyko, iż Trybunał uzna uchylanie się od wykonania orzeczenia za zupełnie bezzasadne. Na rozpoznanie wciąż czeka wniosek Czechów o zastosowanie wobec Polski wspomnianych już wyżej, wysokich kar finansowych. Postawa obozu rządzącego jest więc niezwykle ryzykowna – zarówno ze względów finansowych i dyplomatycznych, jak i z punktu widzenia ekologii. 

Autorka: Ewa Graczyk

- Advertisement -

Więcej artykułów

Zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here